Nieruchomości: podpisuj i udostępniaj umowy prywatnie
Umowy zadatku, rezerwacje i najmy są pełne danych osobowych i bankowych. Podpisuj je i wysyłaj bez drukowania i bez wgrywania pliku klienta gdziekolwiek.
Transakcja na rynku nieruchomości toczy się na dokumentach. Kupujący wpłaca zadatek — jest umowa. Najemca bierze mieszkanie — jest umowa najmu z jego danymi bankowymi i dowodem tożsamości. Ktoś rezerwuje nieruchomość — podpisany formularz rezerwacji musi dotrzeć do drugiej strony, zanim zmieni zdanie.
Wszystko to działa na plikach PDF, które szybko przechodzą z rąk do rąk. Agent potrzebuje podpisu teraz, klient chce pliku w swojej skrzynce teraz, a nikt nie ma czasu szukać drukarki. Plik zostaje więc przeciągnięty do pierwszej darmowej strony, która obiecuje go podpisać lub zmniejszyć. Gotowe w trzydzieści sekund.
Problemem jest to, co znajduje się na tych stronach. Umowa zadatku niesie imiona i nazwiska, numery dowodów, pełną cenę nieruchomości i często numer rachunku bankowego. Umowa najmu ma jeszcze więcej. Gdy wgrywasz to na serwer, którego nie kontrolujesz, dane klienta opuściły twoje biuro i nie możesz ich odzyskać.
Dlaczego te dokumenty są inne
Większość tego, czym zajmuje się agencja, to nie ulotka. To rzeczy, których ludzie strzegą.
Umowa zadatku wiąże kupującego z ceną i terminem, z wpisanymi karami. Formularz rezerwacji blokuje pieniądze na poczet nieruchomości. Umowa najmu wymienia wynagrodzenie najemcy, jego poręczyciela i rachunek, z którego schodzi czynsz. Dokumentacja kredytowa, świadectwa energetyczne, skany dowodów — wszystko to przechodzi przez to samo biurko w drodze do notariusza lub banku.
Każdy z tych plików wymienia prawdziwą osobę i wiąże ją z pieniędzmi. To dokładnie ten rodzaj dokumentu, który nie powinien leżeć na serwerze obcej osoby, nawet przez godzinę.
„Usuwane po godzinie” tu ci nie pomaga
Większość narzędzi PDF online działa tak samo. Twój plik idzie w górę na ich serwer, podpisanie lub kompresja dzieje się tam, a wynik schodzi z powrotem. Baner mówiący, że pliki są kasowane po sześćdziesięciu minutach, może być prawdziwy. I tak nie możesz tego sprawdzić.
Gdy umowa najmu trafi na cudzą maszynę, kilka rzeczy wymyka się wszystkim z rąk. Kopie zapasowe mogą zachować egzemplarz po obiecanym oknie. Serwer może zostać złamany. Narzędzie może działać na infrastrukturze wynajętej od osoby trzeciej, więc plik klienta przechodzi przez pamięć i kolejki, o których nikt ci nie powiedział. Dokument, który nigdy nie opuszcza twojego laptopa, nie może pojawić się w wycieku, który zdarza się gdzie indziej.
Dla zdjęcia z oferty nieruchomości — w porządku. Dla umowy z numerem rachunku bankowego kupującego stawka nie jest taka sama.
Podpisuj bez drukowania i bez wgrywania
Nie potrzebujesz papieru, żeby podpisać umowę, i nie potrzebujesz też serwera.
reader.me wykonuje całe zadanie wewnątrz twojej przeglądarki. Kod wczytuje się na twoje urządzenie raz, twój PDF otwiera się we własnej pamięci przeglądarki, umieszczasz podpis, a gotowy plik zapisuje się prosto z powrotem na tę samą maszynę. Nie ma kroku wgrywania, bo nie ma serwera wykonującego pracę.
Otwórz umowę zadatku za pomocą narzędzia do podpisywania PDF, narysuj lub wpisz swój podpis, upuść go tam, gdzie należy, i pobierz podpisaną kopię. Klient może zrobić to samo z własną kopią na własnym telefonie. Dwa podpisane pliki PDF, a żaden z nich nigdzie nie podróżował. To zwykły podpis elektroniczny, codzienny rodzaj pasujący do rezerwacji lub formularza zadatku, a nie kwalifikowany podpis elektroniczny dla aktu notarialnego.
Jeśli chcesz dowodu zamiast mojego słowa, otwórz narzędzia deweloperskie przeglądarki, przejdź na kartę Network, podpisz plik i patrz. Żadne żądanie nie wynosi dokumentu. Jeśli nie ma go w treści żądania, nie został wysłany.
Zmniejsz go na tyle, by zmieścił się w e-mailu
Skanowane umowy robią się ciężkie. Umowa najmu sfotografowana strona po stronie albo dokument złączony z rzutami i świadectwem energetycznym mogą przekroczyć limit rozmiaru w e-mailu klienta, zanim dopiszesz choćby słowo.
Zwykły odruch to kolejne wgranie na kolejną stronę, która ściska plik. Ten sam problem: dane klienta idą na serwer, żeby wrócić lżejsze.
Narzędzie do kompresji PDF robi to zamiast tego w przeglądarce. Wrzuć podpisaną umowę, wyjmij mniejszą wersję i dołącz ją do e-maila. Plik kurczy się na twoim komputerze, a jedyne miejsce, do którego potem trafia, to skrzynka, którą wybrałeś. Żadnej rundy przez cudzą pamięć.
Co zmienić jutro
Wybierz jedno narzędzie działające po stronie klienta i ustaw je jako domyślne dla umów. I tak jest szybsze, bo nie ma wgrywania i pobierania, na które trzeba czekać, a działa nawet wtedy, gdy biurowe Wi-Fi pada w środku oglądania mieszkania.
Zanim wrzucisz umowę zadatku lub najmu do jakiegokolwiek narzędzia internetowego, zadaj jedno pytanie: czy to przetwarza w mojej przeglądarce, czy na ich serwerze? Jeśli nie umiesz tego stwierdzić, wykonaj raz test z narzędziami deweloperskimi i dowiedz się na dobre.
A jeśli klient kiedykolwiek zapyta, dokąd trafiła jego podpisana umowa, będziesz miał czystą odpowiedź. Została na urządzeniu, od początku do końca. Dla pliku z czyimś rachunkiem bankowym i dowodem tożsamości to odpowiedź, którą warto móc dać.
Przeglądaj według kategorii